BEYONCÉ POLSKA


 

OSTATNIE ZDJĘCIA
» Zobacz więcej zdjęć w naszej galerii. Mamy już ponad 180,000+ zdjęć i ciągle dodajemy nowe!
BEYONCE ELITE
ELITE AFFILIATES
OFICJALNE LINKI
INFO. O STRONIE
FANCLUB BEYONCE POLSKA (beyonce.com.pl)
Działamy od: 4 sierpnia 2011
Zespół: Rami, Roxi, Blizzard, Nath, Sandra
Kontakt: kliknij tutaj
Szablon: Rami
Host: Fan-Strefa.pl | Reklama
Najwięcej online: 394 osoby (25.05.2013)

MRS. CARTER SHOW WORLD TOUR – WARSZAWA

Już w październiku pojawiły się pierwsze informacje o występie piosenkarki na Orange Warsaw Festival. Oficjalnie potwierdzona trasa koncertowa Mrs. Carter Show Word Tour 4 lutego 2013 roku wywołała lawinę pytań dotyczących organizacji festiwalu, narzekania spowodowane kupnem biletów, ale głównie radość z powodu pierwszego koncertu Beyoncé w naszym kraju.


Wokalistkę chcieliśmy zaskoczyć i zachęcić do przyjazdu do Polski jeszcze nie raz, stąd pomysł na akcję „niebieskie balony”. W maju zaczęliśmy intensywnie promować pomysł podnoszenia i machania balonikami w ulubionym kolorze Beyoncé w trakcie ostatniej piosenki „Halo”. Akcję nagłośniliśmy m.in. ze stronami: Orange, Newsweek, Viva Polska, 4Fun TV, a także radiem Eska oraz TVN24, w których wyemitowano specjalne materiały, które znajdziecie TUTAJ.
Czy się udało? I to jeszcze jak! Gwiazda była zaskoczona i postanowiła zejść ze sceny do fanów. Wracając poprosiła o jeden balon, po czym zaczęła nim machać i dokończyła utwór „Halo”. Beyoncé podziękowała za balony, powiedziała, że wyglądają pięknie oraz, że nie może doczekać się powrotu do naszego kraju! Akcja musiała jej się bardzo spodobać, zdjęcia z balonów pojawiły się na oficjalnej stronie piosenkarki oraz profilu Tumblr!


Warsaw a couple nights ago was a special show. With a packed stadium of 50,000 people and vibrant crowd, a sea of blue balloons appeared for the finale… a beautiful sight and a reminder that in unity we are stronger. Thank you Warsaw, that was a memorable night. #warsaw #poland #mrscartershow #tourlife #support #unity #dowhatyoulove and #neverforgettosaythankyou – pisała fotograf trasy, Yosra El-Essawy, na swoim Facebooku.

Pierwsze słowo, jakie Beyoncé wypowiedziała przed właściwym tekstem „Run The Word” to ‘Warsaaaw!’. Wyłoniła się z ciemności i dostojnie wmaszerowała na scenę. To przedstawienie równie dobrze brzmiało jak i olśniewająco wyglądało. W nastrojowym „End Of Time” Pani Carter dała popis wokalny, którym potwierdziła swoje nieprzeciętne umiejętności. Po czym zniknęła za kulisami, by przebrana wrócić po filmie wprowadzającym „If I Were A Boy”. Opartą na ciężkim riffie gitarowym i plemiennych bębnach wersją tej pięknej ballady jeszcze bardziej poruszyła i tak już oddany jej tłum. W końcówce, upiększonej motywem z „Bittersweet Symphony” The Verve i przejściem na prawą platformę, przylegającą do sceny, wprawiła cały stadion w szał. A przecież był to dopiero początek tego zapierającego dech w piersiach show! Sprowokowane przez Beyoncé pokrzykiwanie prawej, lewej i środkowej sekcji widzów przerodziło się we wspólne klaskanie, na którym artystka wykonała „Get Me Bodied”. Późniejsze wydarzenia to festiwal tańca, muzyki – na przemian ogłuszającej i kojącej –, oślepiających i hipnotyzujących świateł, oraz kreacji, których chyba z tuzin zaprezentowała na sobie Beyoncé i towarzyszące jej tancerki. Wokalistkę wspierał skrajnie sfeminizowany zespół, ze znakomitą perkusistką, sprawną gitarzystką, imponującymi kondycją i umiejętnościami paniami w sekcji dętej, czujną basistką oraz pianistką. Kolejnym wsparciem i atrakcją spektaklu były filmy video, wyświetlane na sześciu telebimach o najwyższej jakości obrazu, oraz na niezliczonej ilości paneli LED, które pojawiały się i znikały w konstrukcji sceny. Do tego rekwizyty, jak m.in. dziecięce wózki, wokół których pląsały tancerki, czy confetti zrzucone na pierwsze rzędy fanów podczas „Grown Woman”. Talent tej piosenkarki jest tak wielki, ze i bez wymienionych wcześniej atrakcji byłby w stanie oczarować, a wręcz zahipnotyzować każdego, kto nie ma ubytku słuchu. Apogeum jest wykonanie a’capella fragmentu „I Will Always Love You” Whitney Houston, przed wieńczącym show „Halo”. Prawdopodobnie tak śpiewały mityczne syreny, pozbawiając marynarzy zdrowego rozsądku i jakichkolwiek ludzkich odruchów. Przed „Halo” nie tylko gwiazda wieczoru pokazała się od najlepszej strony. Duża część publiczności okazała się być wyposażona w niebieskie baloniki, które tak zachwyciły artystkę, że aż zeszła do fosy oddzielającej ją od ludu i spory fragment piosenki wykonała, witając się ze szczęśliwcami z pierwszych rzędów, a nawet dając autograf komuś, kto przytomnie przygotował pisak i kartkę.
Zbigniew Zegler – Polskie Radio

Pierwszy koncert Beyoncé w Polsce, który skończył się około 1 w nocy nie przyniósł niespodzianek dla tych, którzy śledzili set listy z tej trasy artystki. Nie oznacza to jednak, że było schematycznie – wręcz przeciwnie, pomimo całego misternego planu koncertu, Beyoncé wciąż pozostaje niepowtarzalna i wyjątkowa. Widać, że to kobieta, która jest na scenie tu i teraz ponieważ naprawdę kocha to, co robi – nie jest to odcinanie kuponów od sławy (co mogła by spokojnie robić od lat), ale ciągła realizacja pasji. Owy brak stagnacji przejawiał się chociażby w warstwie muzycznej – znane utwory przy innych niż studyjne aranżacjach nabierały nowych kolorów, a B czarowała nie tylko genialnymi ruchami, ale i – chyba przede wszystkim – głosem. Głosem, którego nie ma żadna z jej konkurentek, a miały tylko największe gwiazdy muzyki współczesnej, jak Tina czy Whitney (a to porównanie i odwołanie wykonuje sama Beyoncé śpiewając „I Will Always Love You”). Bez zbędnego epatowania własnym talentem, dbając o kontakt z publicznością. Jednak ten koncert nie był zwykłym show – o co tak dbają współczesne gwiazdy. Trasa „The Mrs. Carter Show” to nie tylko muzyka+śpiew, ale też niesamowici tancerze, piękne wizualizacje, zespół, stroje. Straciłam rachubę przy szóstej zmianie ubioru, ale jedno jest pewne – we wszystkim zarówno wokalistka, jak i tancerze, prezentowali się znakomicie. Można by wymieniać czy wyróżniać poszczególne utwory, ale cały koncert przebiegł tak szybko i sprawnie, iż nie wiadomo kiedy minęły dwie godziny. A z resztą – jak można pisać o osobnych utworach, skoro w jej repertuarze są same hity i to właśnie z nich składał się koncert. Bo kto z nas nie zna „Crazy In Love”, „Run The World (Girls)” (najlepszego utworu otwierającego show jaki artysta chciałby mieć!), „Single Ladies”… Nie siląc się na przesadne pokazywanie swoich zalet, Beyoncé idealnie je zaprezentowała. Nie ma drugiej takiej wokalistki w obecnym przemyśle muzycznym, z takim głosem i pomysłem na siebie.
Agata Kozłowska – AxunArts

Pierwszy polski koncert Beyoncé – zorganizowany w ramach Orange Warsaw Festival 2013 – ściągnął na Stadion Narodowy w Warszawie nieprzebrane tłumy, większe niż zjawiły się na Madonnie czy Coldplay. Niesamowity głos Beyoncé niósł się po zakamarkach biało-czerwonego koszyka z wielką mocą i szkoda, że nagłośnienie stadionu nie zawsze sobie z tą mocą radziło. Beyoncé – zupełnie inaczej niż koleżanki – sprezentowała swoim fanom show zaskakująco ascetyczny w formie – bez rozbudowanej scenografii, bez szpanerskich efektów wizualnych, pirotechnicznych i tak dalej (jedyny element, w którym Amerykanka sobie pofolgowała, to nieustannie zmieniane kreacje). Również choreografia, tak ważna dla Beyoncé (ikoniczny układ „Single Ladies”), nie była obecna cały czas, nie wykorzystywała całej sceny, nie tworzyła fabuły i nie stanowiła kluczowego elementu widowiska. Zespół akompaniujący Beyoncé, nota bene złożony z samych kobiet, schowany był na tyłach sceny; często więc widzieliśmy samą wokalistkę oświetloną punktowym reflektorem, wokół której roztaczała się obszerna przestrzeń niczego. Stała zatem Beyoncé, przyjmując jedną ze swoich perfekcyjnych póz, i dzieliła się z publicznością swoim perfekcyjnym wokalem. Powtarzam to określenie nie bez powodu i zarazem bez ironii, jest bowiem w Beyoncé ten pierwiastek ideału – zarówno w wizerunku, jak i w ruchach czy wreszcie w śpiewaniu. Idealnie stawia Beyoncé kroki (jej chód to osobne arcydzieło) i idealnie stawia nuty. Świadoma swoich atutów, lubi chwilę postać w świetle reflektora po zakończeniu piosenki i upajać się hałasem aplauzu. Mimo akustycznych niedogodności głos Beyoncé robił wrażenie, choć nad niektórymi interpretacjami można dyskutować – nie podobało mi się to, jak zabawiała się Amerykanka ze swoim przebojem „If I Were a Boy”. Ale już delikatne wykonanie „I Will Always Love You” było bardzo smaczne. Największą furę zrobiły oczywiście – tu banał – największe przeboje. Cały stadion tańczył do „Single Ladies” czy „Crazy In Love”, a kiedy nie tańczył, to śpiewał – choćby refren zamykającego koncert „Halo”. Perfekcyjna pani Carter, zachwycona przyjęciem w Warszawie, na pamiątkę zabrała ze sobą niebieski balonik. Jeden z tysięcy, które polscy fani wyciągnęli na dwie finałowe piosenki. Choć tzw. niespodzianki polskich fanów robią się z roku na rok coraz bardziej przewidywalne, to nie da się ukryć, że widok wzburzonego morza niebieskich baloników był po prostu śliczny.
Michał Michalak – Interia.pl

Na koncert Beyoncé polscy fani czekali od dawna, ja 7 lat. Nigdy nie sądziłem, że doczekam się jej koncertu w Polsce, dlatego nieraz rozważałem wyjazd za granicę kraju w celu zobaczenia tego widowiska. W ostateczności nigdy mi to nie wyszło. Nieczęsto pojawia się moment, w którym można sobie powiedzieć ‘marzenia się spełniają’, wszystko za sprawą Orange Warsaw Festival. Takich chwil się nie zapomina! Najwierniejsi fani czekali na swoją idolkę już od godziny 9:00 rano. Po dłużącym się czasie oczekiwań, o godzinie 16:00 zaczęto wpuszczać festiwalowiczów z biletami Early Entrance. Koncert rozpoczął się z piętnastominutowym opóźnieniem (tj. 23:15), co w całości wynikało z przygotowań sceny po poprzednim koncercie, zespołu Basement Jaxx. Podgrzewające atmosferę bębny, trąbki i cały szereg innych instrumentów dały znak, że największa gwiazda festiwalu jest gotowa do wyjścia na scenę. Tak też się stało. Koncert rozpoczął się pierwszym singlem z ostatniej płyty – „Run The World (Girls)”. Emocje tłumu są trudne do opisania. Wiele osób widziało swoją idolkę po raz pierwszy, więc nie kryło łez wzruszenia. Koncert nie różnił się od pozostałych w innych europejskich miastach, natomiast w naszym kraju na Stadionie Narodowym nie było możliwości „przelecenia” się nad publicznością na drugą scenę, której oczywiście nie było. Tak zwany B-Stage na polskim koncercie został przeniesiony na główną scenę. Z początku miałem wrażenie, że sama Beyoncé traktuje koncert w naszym kraju jako coś ‘do odbębnienia’, natomiast po kilku pierwszych utworach dało się zauważyć, że sprawia jej to wiele radości i widzi jak potrafi się bawić polska publiczność. To właśnie my zdobyliśmy jej serce balonową akcją. Niewielu podejrzewało, że będzie ona tak efektowna i wywrze takie wrażenie na piosenkarce. Wielokrotnie podczas występu powtarzała, że chce wrócić do naszego kraju. Po udanej akcji z balonami, gdzie zgromadzeni machali nimi tworząc nietypowe morze, wokalistka zeszła pod scenę przywitać się z fanami, a nawet podpisać się na koszulce jednego z fanów. Koncert Beyoncé można podsumować kilkoma słowami: profesjonalizm, perfekcyjność, rewelacyjny wokal, energetyczne ruchy i imponująca oprawa wizualna.
Kamil Szkoda – JazzSoul.pl

Wiem, że nie będę w stanie tego wam przekazać, bo to jest nie do opisania. Ten wulkan energii, pozytywnych przeżyć i niesamowitych wspomnień, który otrzymałem zapamiętam do końca życia. I nie dlatego, że zobaczyłem na żywo moją ulubioną artystkę. Nie dlatego, że zobaczyłem topową gwiazdę w światowym showbiznesie. Tylko dlatego, że ona NAPRAWDĘ jest taka wspaniała i niesamowita jak wszyscy piszą. Rozumiem, że można nie lubić jej muzyki, można psioczyć na różne rzeczy, ale nikt mi nie powie, że to nie było niesamowite show. Nikt mi nie powie, że ona nie potrafi zahipnotyzować widza. I nikt nie odmówi jej niesamowitego, mocnego i porażające, przeszywającego całe ciało głosu. To jest dla mnie niesamowite, że Beyoncé potrafi wykonać „Love On Top”, następnie „Crazy In Love”, mieć wciąż siłę na „Single Ladies”, aż w końcu na pełny, niezwykle efektowny układ do nowego utworu – „Grown Woman”. Wszystko to zaraz po sobie, jako najefektywniejsza fala emocji i rozrywki. I zero fałszu!
Łukasz Mantiuk – AllAboutMusic.pl

Doświadczenie mnie nauczyło, żeby oczekiwań przed koncertem nie posiadać. Po co później się rozczarowywać? Liczyłam jedynie na to, że Beyoncé pokaże klasę i potwierdzi swój kunszt wokalny na żywo – nie zawiodłam się wcale. W trakcie koncertu zbierałam szczękę z podłogi wychodząc z zachwytu, jednocześnie zadając sobie pytanie “JAK ONA TO ROBI??!”. Moja wiedza na temat tańców ogranicza się tylko do programów telewizyjnych, więc opinia laika w sumie, ALE, nawet tam, po minucie tańca wszyscy z zadyszki nie mogą nawet wypowiedzieć zdania “Wysyłajcie na mnie SMS-y, bo pójdę do domu”. A Beyoncé przy praktycznie ciągłym tańcu, wydawała z siebie dźwięki podparte przeponą, czyste i trafione. Czekałam na „Love On Top”, może tam przy stopniowym podwyższaniu tonacji na końcu by jej się głosiwo podwinęło, nic z tych rzeczy. W internecie od dawna widniała lista numerów, które Beyoncé wykonuje podczas tej trasy, jednak jakoś szczególnie nie chciałam się z nią zaznajamiać, lubię być zaskakiwana. Czekałam oczywiście na swoje ulubione kawałki. Lubię ten moment przy pierwszych dźwiękach piosenki, który pozwala mi sprawdzić swoją wiedzę i wytypować nadchodzący numer. Mrs Carter wyrzuciła z playlisty „Schoolin Life” co mnie trochę zabolało. Wspaniale było usłyszeć piosenki, które rozbujają każdą imprezę, ale też te, przy których łezka nie raz pociekła na żywo.
Lejdi K – SoulBowl.pl

Oczekiwania były ogromne. Koncert Beyoncé od lat był u mnie na liście wydarzeń, których pod żadnym wytłumaczeniem nie można przegapić. Przez pół koncertu nie mogłem uwierzyć, że słyszę taki głos na żywo. Miałem obawy, że przez napięty grafik koncertów na trasie jej wokal będzie osłabiony, ale Beyoncé dała w Warszawie prawdziwy popis swoich możliwości. Największym zaskoczeniem okazało się „I Care”. Wykonanie na żywo powala, uwielbiam zaskoczenie, kiedy zwykły utwór, a nie wszystkim znany hit kradnie show. Od strony wizualnej show było bezbłędne. Każdy element był maksymalnie dopracowany, a jedynym niezaplanowanym elementem koncertu wydaje się akcja polskich fanów. Brak spontaniczności? Nie. Beyoncé wniosła swoje występy na taki poziom, gdzie nie ma już miejsca na pomyłki. Kilka filmików było naprawdę świetnych, ale przy niektórych czekałem, żeby Beyoncé w końcu pojawiła się na scenie. Ogromny plus za opening i mocne wejście.
Souljunkie – SoulBowl.pl

Na koncercie w Warszawie udało mi się zająć dobre miejsce w pierwszym rzędzie na płycie, więc miałam przed sobą tylko ludzi z Golden Circle i bardzo dobrą widoczność na scenę. W oczekiwaniu na koncert naszej idolki cały czas zastanawiałam się jak nam ta akcja wyjdzie, bo na prawdę robiłam wszystko żeby skontaktować się z mediami i nagłośnić naszą akcję. Jednak dziewczyny, które stały obok mnie przyznały się, że słyszały o akcji, ale nie kupiły ani jednego balona… Obiecałam im że podzielę się swoimi, ale w głębi duszy czułam smutek, bo dotarło do mnie, że pewnie większość osób podeszło do tej sprawy tak samo jak one i akcja okaże się klapą. Do występu Beyoncé coraz mniej czasu, ale w tłumie wyłapałam kilka osób z niebieskimi balonami – pomyślałam w tym momencie, że to i tak sukces, i tak jestem im bardzo wdzięczna. Stadion powoli się wypełniał, obok mnie przechodzili nawet: Jimek, Marek Kaliszuk oraz Michał Piróg (który nawet mi pomachał jak go zawołałam :)). Z niecierpliwością czekałam jednak na główną gwiazdę OWF – Beyoncé. W końcu nadeszła ta chwila – na dużym wyświetlaczu pojawił się filmik wstępny, znowu poczułam tę samą radość, co na pierwszym koncercie w Berlinie, a kiedy wyszła na scenę, łzy same napłynęły mi do oczu – to ona, Beyoncé z krwi i kości, ta sama którą podziwiam od 10 lat na ekranie, ta sama która się uśmiecha do nas z kolorowych czasopism. Jest bez wątpienia najpiękniejszą kobietą na świecie. Na żywo wygląda jeszcze lepiej niż w telewizji. Sposób, w jaki tańczy i śpiewa jednocześnie… ani razu nie było słychać u niej jakiejś zadyszki, czy cokolwiek – i pomyśleć że występuje trzeci dzień z rzędu! Szczerze byłam zaskoczona, że koncert w Polsce niewiele różnił się od jej poprzednich z tej trasy – myślałam że nie będzie tych dużych wyświetlaczy i wszystkich filmików podczas gdy się przebiera, a co za tym idzie, nie będzie zmieniała stroju tyle razy – na szczęście się myliłam :) Koncert był niesamowity, tłum wyraźnie świetnie się bawił, momentami było tak głośno, że nie słyszałam co B do nas mówi… Kiedy kończył się ostatni filmik z ‚I Was Here’ w tle i zastanawiałam się czy wyciągać już balony, czy poczekać jeszcze chwilkę, ze zdumieniem zauważyłam że jakoś niebiesko się zrobiło w tłumie – WSZĘDZIE BALONY! Szybko podałam dziewczynom obiecane balony i razem machałyśmy nimi tak jak większość obecnych. Moje marzenie się spełniło! Musiały jej się bardzo spodobać, bo postanowiła zejść ze sceny do fanów (czego nie robiła na poprzednich koncertach z tej trasy) – strasznie zazdroszczę tym, którzy byli w pierwszym rzędzie i mieli okazję zobaczyć ją z tak bliskiej odległości… Kiedy wracając na scenę poprosiła ochroniarza o jeden balon, myślałam że śnię – Beyoncé machała do nas balonem i dokończyła śpiewać ‚Halo’, potem jeszcze raz dziękowała i mówiła, że to największy koncert na tej trasie i nie może doczekać się powrotu do naszego kraju! Dalej to do mnie nie dociera, naprawdę nam się udało! Zdaję sobie sprawę z tego, że moja wypowiedź jest bardzo chaotyczna, ale ja po prostu jeszcze nie doszłam do siebie – to była magiczna noc, na pewno długo będę ją wspominała.
Roksana

Czekałam na tą chwilę 12 lat i stwierdzam, że pieniądze wydane na bilet to najlepiej wydana kasa w moim życiu! Zakupiłam bilet na trybunie ponieważ wiedziałam, że płyta to będzie ścisk i brak tlenu i nie żałuję! Bawiłam się jak nigdy, tańce, śpiewy i euforia. W tym miejscu pozdrawiam moje nowo poznane koleżanki z rzędu, z którymi spędziłam najcudowniejszy moment jakim był ten koncert. Pierwsze 4 piosenki przepłakałam jak bóbr. Nie mogłam uwierzyć że Beyoncé i ja jesteśmy w tym samym miejscu o tej samej porze… To było surrealistyczne przeżycie. Moim ulubionym momentem było wykonanie „Love on Top”, a łzy płynęły jak szalone! Niestety nie miałam ze sobą niebieskich balonów ponieważ zapomniałam ich z domu a w okolicy stadionu nigdzie nie znalazłam ich w sprzedaży ale przyznam że widok ludzi z balonami był przepiękny! Mam nadzieję, że ona tu jeszcze wróci i że będzie mi dane zobaczyć Queen B jeszcze raz.
Sanka

Czekamy również na wasze relacje, zdjęcia czy filmki! Wszystkie wasze wspomnienia zostaną umieszczone w tym dziale. Ślijcie maile na kontakt@beyonce.com.pl

Zdjęcia z koncertu podesłali Krzysiek oraz Samanta

Beata udostępniła nagrania z koncertu. Aby ściągnąć wybrany występ należy kliknąć prawym przyciskiem na obrazek i wybrać „Zapisz element docelowy jako…”.


Orange Warsaw Festival – Part 1 – 25.05.2013
Rozmiar: 461 MB | Format: mp4 | Rozdzielczość: 1280×720


Orange Warsaw Festival – Part 2 – 25.05.2013
Rozmiar: 255 MB | Format: mp4 | Rozdzielczość: 1280×720


Orange Warsaw Festival – Part 3 – 25.05.2013
Rozmiar: 720 MB | Format: mp4 | Rozdzielczość: 1280×720


Orange Warsaw Festival – Part 4 – 25.05.2013
Rozmiar: 391 MB | Format: mp4 | Rozdzielczość: 1280×720


Orange Warsaw Festival – Part 5 – 25.05.2013
Rozmiar: 585 MB | Format: mp4 | Rozdzielczość: 1280×720


Orange Warsaw Festival – Part 6 – 25.05.2013
Rozmiar: 323 MB | Format: mp4 | Rozdzielczość: 1280×720


Orange Warsaw Festival – Part 7 – 25.05.2013
Rozmiar: 325 MB | Format: mp4 | Rozdzielczość: 1280×720


Orange Warsaw Festival – Part 8 – 25.05.2013
Rozmiar: 613 MB | Format: mp4 | Rozdzielczość: 1280×720


Orange Warsaw Festival – Part 9 – 25.05.2013
Rozmiar: 794 MB | Format: mp4 | Rozdzielczość: 1280×720


Orange Warsaw Festival – Part 10 – 25.05.2013
Rozmiar: 65,9 MB | Format: mp4 | Rozdzielczość: 1280×720

* Zobacz Mrs. Carter Show World Tour wspomnienia z innych miast
* Zobacz opis koncertu w Warszawie
* Zobacz kto pojawił się na koncercie w Warszawie
* Zobacz relację minuta po minucie z koncertu w Warszawie
* Zobacz newsa o ogłoszeniu koncertu